Oświęcim: Liderująca w III lidze Soła poległa po raz pierwszy, w dodatku u siebie, z Porońcem 0:4

Jerzy Zaborski
Początek nieszczęść Soły, Józef Zasadni strzela pierwszą bramkę dla Porońca, ośmieszając wcześniej Jakuba Jamroza. Mecz Soły z Porońcem Poronin rozegrany w Oświęcimiu w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej.
Początek nieszczęść Soły, Józef Zasadni strzela pierwszą bramkę dla Porońca, ośmieszając wcześniej Jakuba Jamroza. Mecz Soły z Porońcem Poronin rozegrany w Oświęcimiu w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej. Fot Jerzy Zaborski
Lider z Oświęcimia jak przegrał jesienią po raz pierwszy w grupie małopolsko-świętokrzyskiej III ligi piłkarskiej, to z wielkim hukiem, ale trzeba przyznać, że na takie lanie od dawna mu się zbierało. Pewne schematy gry Soły nie są już dla rywali zaskoczeniem. Nie tylko porażka, ale przede wszystkim jej rozmiary, były szokujące i nie należy się doszukiwać podtekstów w tym, że była to 13. kolejka rundy jesiennej.

Był to pojedynek zespołów, które beniaminkami są tylko z nazwy, a chodzi nie tylko o kadry, ale także i o sprawy organizacyjne. Goście z Poronina zgubili jesienią więcej punktów do Soły. - Nasze problemy z jesiennymi wynikami nie były kwestią braku umiejętności, tylko w podejściu zawodników do gry. W powiecie tatrzańskim jest wielkie ciśnienie na drużynę, co paraliżuje ruchy jej zawodników. W Oświęcimiu chłopcy poczuli wreszcie radość gry, zapominając o presji i dlatego nasze zwycięstwo było przekonujące. Byliśmy na boisku lidera zdecydowanie lepsi – ocenił Szymon Burliga, trener Porońca.

Już pierwsza akcja przyniosła gościom prowadzenie. Na lewej stronie Józef Zasadni przepchnął drobniejszego od siebie Jakuba Jamroza, wpadł w pole karne, płaskim strzałem pokonując Kamila Talagę.

Oświęcimianie mieli dwie okazje bramkowe. Najpierw z prawej strony atakował Sebastian Domański, lecz jego strzał w krótki róg sparował Jakub Hładowczak. Potem piłka trafiła do Dawida Dynarka, ale po jego poprawce poszybowała ponad poprzeczką (16 min).

Jeszcze po wolnym Pawła Cygnara,**Bartłomiej Sałapatek** musnął piłkę głową, ale po raz kolejny klasą błysnął Hładowczak. - _Ma za sobą ekstraklasowy bagaż doświadczeń z Widzewa Łódź, więc jest po to, żeby w trudnych chwilach wspomóc zespół _– podkreślił trener Burliga.

Wreszcie po zagraniu z prawej strony przez Roberta Drąga, będący na wprost bramki Paweł Mroczka uderzył bez przyjęcia, z 17 m, a piłka wylądowała w siatce przy słupku bramki Talagi.

Oba zespoły już przed przerwą zostały zdekompletowane. Pierwszy czerwoną kartkę ujrzał Rafał Gadzina, bo sędzia przerwał jego samotny bieg na spotkanie z Kamilem Talagą, odgwizdując spalonego. Zawodnik nie mógł się z tym pogodzić, dlatego odkopnął piłkę po gwizdku. Sędzia pokazał mu „żółtko”, a – że miał już jedno na koncie – mógł udać się pod prysznic.

Pecha miał Artur Czarnik, który pojawił się na boisku w 36 min, a w ciągu 9 minut ujrzał dwie żółte kartki, więc dla niego mecz skończył się w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Soła nie umiała wyciągnąć wniosków

Trener gospodarzy Sebastian Stemplewski szybko korygował ustawienie zespołu, ale jakoś nikomu w obozie miejscowych nie przyszło do głowy, żeby zaprzestać z wrzutkami na przedpole górali, bo Hładowczak rządził i dzielił na przedpolu, wychodząc odważnie na 10-11 metr, więc nawet rośli oświęcimscy stoperzy byli bezradni. Być może oświęcimianie przywykli do tego, że rośli gracze Soły w przeszłości z bliska trafiali do siatki rywali. Owszem, ale wtedy bramkarze byli zazwyczaj „przyspawani” do linii bramkowej.

Tym razem potrzeba było kogoś, kto indywidualną akcją zgubiłby kilku rywali, poszukał karnego, albo – rozciągnął grę – potrafiąc podać płaską piłkę na przedpole. Nikogo takiego w Sole nie było. Owszem, z boku starał się atakować Adrian Stanek, lecz w 65 min, choć „dojechał” z piłką niemal do linii końcowej boiska, to niewiele z tego było. Jeszcze w 70 min Paweł Cygnar starał się lobować Hładowczaka, ale wywalczył tylko korner.

Goście kontrowali i o ile jeszcze po akcji oskrzydlającej Rafała Waksmundzkiego z bliska pomylił się Bolesław Wesołowski, to później właśnie udziałem tego duetu były dwa gole, po których w Oświęcimiu mają nad czym myśleć...

Soła Oświęcim – Poroniec Poronin 0:4 (0:2)
0:1 Zasadni 10, 0:2 Mroczka 32, 0:3 Waksmundzki 87, 0:4 Wesołowski 90+1.
Sędziował: Michał Górka (Tarnów). Żółte kartki: Czarnik (dwie) – Hładowczak, Bartos, R. Drobny, Mroczka, Chrobak, Nowobilski, Gadzina (dwie). Czerwone kartki: Czarnik (45+2) – Gadzina (41). Widzów: 600.

Soła: K. Talaga – J. Jamróz (68 G. Talaga), Wadas (36 Czarnik), Skrzypek, Sałapatek – Domański, Cygnar, Dynarek, Ząbek (46 Stanek) – Jasiński (68 Knapik), Janeczko.
Poroniec: Hładowczak – Bartos, R. Drobny, Prokop, Czernecki – Mroczka, Chrobak (85 Bobik), Nowobilski, Drąg (62 Waksmundzki) – Zasadni (72 Wesołowski), Gadzina.

Beskid prezentował gole w Sandomierzu miejscowej Wiśle

Gospodarze szybko ustawili mecz pod siebie. Z prawej strony dogrywał Bartłomiej Gołasa, strzał zamykającego akcję Erwina Nowika obronił Michał Kurzyniec, lecz wobec drugiej poprawki Rafała Pydycha, z 5 m, był już bezradny.

Goście odpowiedzieli akcją Włodzimierza Kierczaka, po której Tomaszowi Moskale niewiele zabrakło do zdobycia wyrównującego trafienia. Zresztą Moskała miał w tym meczu pecha, bo w starciu z jednym z rywali rozcięto mu czoło, więc zaszła konieczność założenia dwóch szwów.

Tymczasem po akcji Grzegorza Pisarka, dokładne podanie dostał Daniel Beszczyński, po strzale którego piłka odbiła się od poprzeczki i dopiero wpadła do siatki.
W 75 min po zagraniu Dawida Rupy**Michał Adamus w sobie tylko wiadomy sposób nie zdołał trafić do bramki, mając do niej raptem 2 metry. Gdyby goście wtedy złapali kontakt, to kto wie...
- Nie można myśleć o wygraniu meczu, kiedy ofiaruje się rywalom bramki. Na początku spotkania chyba część moich zawodników została w autobusie, bo pięciu się przyglądało, jak rywal trafia do siatki - ocenił
Krzysztof Wądrzyk,** trener Beskidu.

Wisła Sandomierz – Beskid Andrychów 2:0 (2:0)
1:0 Pydych 8, 2:0 Beszczyński 39.
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko). Żółte kartki: Gołasa, Pisarek – Nahle, D. Rupa, Nahle. Widzów: 500.

Wisła: Wierzgacz – Kocój, Rzeszutek, Nowik, Gołasa – Chorab (89 Stawiarski), Beszczyński (77 Krawiec), Pydych, Nogaj – Pisarek (46 Adamczyk), Gębalski (86 Tobiszewski).
Beskid: Kurzyniec – Kaczmarczyk, Nahle, Kapera, Jurczak – Słupski, Ł. Rupa, D. Rupa, Chowaniec – Moskała (35 Adamus), Kierczak.

Inne mecze: Łysica Bodzentyn – Wisła II Kraków 2:1, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Poprad Muszyna 1:1, Korona II Kielce – Nida Pińczów 4:2, Unia Tarnów - Janina Libiąż 2:0, Dalin Myślenice – Wierna Małogoszcz 0:0, Przebój Wolbrom – Bochnia 2:1, Hutnik Nowa Huta – Granat Skarżysko-Kamienna 1:1

TABELKA:

1. Soła 13 28 29–18
2. Korona II 13 27 31–16
3. Granat 13 27 24–13
4. Łysica 13 27 25–10
5. Hutnik 13 22 19–14
6. Unia 13 19 14–11
7. Przebój 13 19 21–20

8. Poroniec 13 18 26–27
9. Bocheński 13 17 20–20
10. Beskid 13 17 17–21
11. Wisła IIK. 13 16 19–16
12. Wisła S. 13 14 15–17
13. Poprad 13 13 10–16
14. Janina 13 13 19–30

15. Dalin 13 13 10–21
16. KSZO 1929 13 10 15–21
17. Wierna 13 10 12–20
18. Nida 13 8 14–29

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie