Odzyskanie niepodległości w 1918 roku - wydarzenia w Wadowicach i Oświęcimiu [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

MON
Uroczystości poświecenia sztandaru Oddziału Związku Legionistów Polskich w Brzeszczach. Pierwszy od prawej strony siedzi z jasnym kapeluszem w ręku burmistrz Oświęcimia Roman Mayzel.
Uroczystości poświecenia sztandaru Oddziału Związku Legionistów Polskich w Brzeszczach. Pierwszy od prawej strony siedzi z jasnym kapeluszem w ręku burmistrz Oświęcimia Roman Mayzel. Fotografie ze zbiorów prywatnych Łukasza Szymańskiego.
Dzień 11 listopada 1918 roku na ziemiach wadowickiej i oświęcimskiej różni się znacznie od naszych potocznych wyobrażeń o odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Zacznijmy od Wadowic. Przede wszystkim w mieście nie było walk wyzwoleńczych. Żadne wojsko czy milicja nie przejmowały urzędów czy posterunków.
Mieszkańcy Wadowic byli raczej zaskoczeni tym, co się stało, że znany im świat rozpada się, a władza leży na ulicy. W owym czasie region wadowicki był świadkiem napaści na ludność żydowską i chrześcijańską przez dezerterów z armii austriackiej, do której przyłączała się biedota. O ile w Wadowicach kończyło się na wybijaniu szyb, to już w Zatorze i Andrychowie zdarzały się też pobicia Żydów.

Ponadto na ziemi wadowickiej panowały epidemie, grypy hiszpanki, czerwonki czyli dezynterii. - Panował wówczas głód i drożyzna. Ceny niektórych produktów wzrosły do 600 procent - wyjaśnia historyk.

Przemoc była możliwa także dlatego, bo stacjonujący w mieście 20. pułk piechoty - stanisławowski - opuścił miasto. Nie było więc siły zbrojnej, która mogłaby napadniętą ludność bronić.

O tym, że w mieście panowała anarchia i są kłopoty ze zdobyciem jedzenia wiadomo np. z dzienników Jana Dorozińskiego, ówczesnego dyrektora gimnazjum. Wspomina on także, że w mieście wszystkie orły austriackie zostały zrzucone z urzędów państwowych, takich jak starostwo czy urząd skarbowy.

Zaborcze orły spadały w mieście dwa razy, pierwszy raz w lutym na wieść o porozumieniach w Brześciu, a potem pierwszego listopada.

Najważniejsze wydarzenie związane z odzyskaniem niepodległości rozegrały się w zasadzie przed 11 listopada. Już 1 listopada powstał w mieście skauting, a 6 listopada Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie poleciła Antoniemu Pogłodowskiemu utworzenie w Wadowicach jej oddziału i przejęcie starostwa.

Powiatowy Komitet Komisji Likwidacyjnej w Oświęcimiu dla powiatu oświęcimskiego powołany został 3 listopada. Trzy dni później kapitan Wojska Polskiego Cezary Haller został zatwierdzony na stanowisko komendanta powiatowego w Oświęcimiu.

Elżbieta Skalińska-Dindorf, autorka "Kroniki Oświęcimia", tak opisała wydarzenia z początków listopada 1918 roku. "Ze szkół i urzędów znikły austriackie emblematy. Zmieniona została też pieczęć miejska. W miejsce herbu nadanego przez cesarza austriackiego Franciszka II w 1793 roku znalazł się wizerunek orła z rozwiniętymi skrzydłami".
I tak po 123 latach zaborów, a na ziemi oświęcimsko-zatorskiej po 146 latach niewoli powstała niepodległa Polska.

WIDEO: Barometr Bartusia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie